W tym roku przygotuję nieidealne Święta! Czyli o tym jak możemy być szczęśliwe, kiedy przestaniemy się nadmiernie przejmować
- Izabela Solarek
- 19 gru 2025
- 3 minut(y) czytania
GRUDZIEŃ DAJE NAM DO WIWATU!
Życie każdej z nas, każdy dzień, miesiąc przynosi mnóstwo wyzwań i zadań do wykonania. Ale grudzień, to już zdecydowanie przesadza. W pracy projekty do ukończenia, zadania do zrealizowania, oceny okresowe i walka o potencjalne premie, klienci potrzebują wszystkiego na wczoraj, fundusze unijne do wydania, bo koniec roku i te pe i te de.
No i oczywiście dom. Czyli mamy ganiają po wywiadówkach, bo koniec semestru, w między czasie porządki świąteczne, zakupy, prezenty, planowanie Świąt, Sylwestra. I choinka oczywiście żywa, bo zapach, bo nastrój. Więc biegamy po targu, która ładniejsza i się nie osypie do wigilii. I te uszka do barszczu – niczym przysłowiowa robótka więzienna.
TE USZKA TO TRADYCJA CZY NASZE PRZEKLEŃSTWO?
Kto lubi lepić uszka, przyznać się? Ja nie cierpię stoję i kleję, a tu farsz wypływa z boku, a to się ciasto za cienko rozwałkowało i się rozpada. Pomstuję i lepię dalej w ciszy acz w cierpieniu.
No dobra 200 sztuk starczy? Przecież moje dzieci z 12 potraw tylko by uszka jadły. I hektolitry barszczu piły. Reszty może nie być na wigilijnym stole. Ale jak to tak, bez ryby sałatki, pierogów, ciasta. Jedzcie, bo się zmarnuje…
I jemy, tydzień, ja i mój mąż. A oni co? Nie no takiego sprzed dwóch dni już nie zjem, bo stare. No opadają matczyne ręce i nie tylko.
Która kobieta tego nie zna? Przyznać się?
A i to nie wszystko drogie Panie i Panowie, bo jak kto ma zwierzaka w domu to jeszcze musi zadbać o to, żeby choinka stała wysoko a i jedzenie na balkonie nie było na wyciągnięcie pyszczka. Bo zeżrą! I weź kobieto zapanuj nad tym wszystkim bez stresu (no chyba, że masz naturę menadżera i troszkę zadań delegujesz – dziękuję Ci mój mężu, że przyjmujesz te zadania z godnością, wspierasz i pomagasz i nie utyskujesz za rogiem).
CZY TYLKO JA MAM WRAŻENIE, ŻE IM BARDZIEJ SIĘ STARAM, TYM JEST GORZEJ?
I tak ganiamy jak nie do końca sprawne umysłowo i padamy na twarz ze zmęczenia.
Bo chcemy mieć idealne Święta, tradycyjne, jak u naszych dziadków, takie jakie zostały w naszej pamięci. Takie z kolorowymi światełkami w kształcie świeczek, sopelkami zamiast bombek, włosem anielskim, który jeszcze przed Wielkanocą wymiataliśmy spod szafek, Święta takie, jakie zostały w naszych sercach.
Czy one były, aby idealne? Pewnie nie, jednak takie je zapamiętaliśmy. Ale o tym przy okazji.
A MOŻE CZAS ABY MOJE ŚWIĘTA BYŁY NA MOICH ZASADACH A NIE OPARTE O CUDZE OCZEKIWANIA?
W tym roku moje Święta będą inne. Będą przede wszystkim spokojniejsze. Dlaczego?
Bo powoli, małymi kroczkami pozbywam się źle pojętego perfekcjonizmu i pozwalam sobie na bycie nieidealną.
Nie oznacza to, że się nie staram robić wszystkiego najlepiej jak potrafię, bardzo dobrze jakościowo, z najwyższą starannością, każdego dnia doskonaląc siebie i swoją pracę. Jednak dałam sobie dużo miłości, czułości, przyzwolenie na bycie człowiekiem a nie robotem, który nie spał po nocy, bo mail poszedł z literówką czy poplątał mi się język na webinarze, który prowadziłam dla kilkuset osób.
Pozwalam sobie być człowiekiem – to oznacza, że mogę się pomylić, mogę nie umieć, mogę nie wiedzieć. I nadal jestem dobrym specjalistą w swojej dziedzinie, świetnym pracownikiem, trenerem, matką i żoną, przyjaciółką.
W tym roku moja choinka jest troszkę krzywa, a przez to urocza, pierogi kupiłam u cudownej Pani, która dorabia sobie do emerytury wylepiając śliczne, „koronkowe” i bardzo smaczne ruskie, z kapustą i grzybami, lub kto jakie woli na życzenie. Zamiast karpia kupiłam pstrąga, bo go uwielbiamy a zamiast Kevina w Tv pogramy w karty.
OKNA NIE ZAJĄCE, NIE UCIEKAJĄ, TAK O 16.00 JEST CIEMNO:)
A okna? Ach, te umyłam miesiąc temu, hm i cóż, tak Dzieciątko się narodzi.
Właśnie takie będą moje Świętą Bożego Narodzenia. Spokojne, bez pośpiechu, bez gości, bez nadskakiwania, przy choince, z książką, z treningiem, z refleksją.
Moje Święta będą dla mnie i mojej rodziny z miłością, dobrem - prawdziwe. Nie potrzebuje na pokaz, nie potrzebują tłumu.
Pójdę do Kościoła, do lasu z psem, pobiegam, napisze tekst na bloga … Bo Boże Narodzenie to czas dla mnie szczególny, wyjątkowy, o wymiarze duchowym.
Bo dla mnie Boże Narodzenie jest kilka razy w roku nie tylko w grudniu. Jest wtedy, kiedy zatrzymuję się na chwilę, rozmawiam z moim mężem, śmieję się z moimi dziećmi, biegam po Klimczoku za moim psem.
I takich nieidealnych Świąt Bożego Narodzenia i w dodatku kilka razy do roku, wszystkim życzę z całego serca!
Ściskam:)
Zapraszam na spotkania ze mną:
14.01.2026 – godzina 11.00 webinar online „Sztuka porządkowania życia” - wymiar biznesowy link już wkrótce
15.01.2026 – godzina 17.00 warsztat w Książnicy Beskidzkiej z cyklu Dobrostan kobiety czyli Jak uporządkować życie przed "śmiercią"


Komentarze