Nie bierz na siebie ciężaru utrzymywania relacji
- Izabela Solarek
- 18 wrz 2025
- 2 minut(y) czytania
Zdarzyło Wam się mieć przyjaciół, znajomych albo współpracowników, którzy nigdy nie witali się pierwsi, pierwsi nie dzwonili, nie proponowali spotkań czy nigdy Was nie odwiedzali?
Kiedyś się nad tym nie zastanawiałam, po prostu pierwsza pisałam, dzwoniłam czy wołałam na korytarzu w pracy - cześć. Nie chodzi tu oczywiście o zależności służbowe, bo nie wyobrażam sobie, aby to pierwszy mój szef wołał za mną dzień dobry pani Solarek i kłaniał się w pas. Savoir vivre w pracy czy w stosunku do osób starszych to coś zupełnie innego.
Chodzi bardziej o to, że były wśród moich znajomych osoby, do których zawsze, ale to zawsze ja wyciągałam rękę, zapraszałam na kawkę, dzwoniłam, pisałam co słychać.
I wyobraźcie sobie, pewnego dnia, kiedy zmieniałam aparat telefoniczny na nowy model, jakoś tak, zupełnie niechcący (osoby, które mnie znają wiedzą, że technologia mnie nie lubi i ta współpraca nie rokuje) wykasowałam książkę kontaktów.
Na początku się wściekłam na dziadowski sprzęt a potem na siebie, żem głupia. Ale po chwili zastanowienia przyszła refleksja. Czy aby ta sytuacja, pomimo, że utrudniała mi kontakty służbowe i codzienne życie jak telefon do dentysty, fryzjera, stała się dla mnie oczyszczeniem z relacji, które jak mój proces nauki nowoczesnych technologii – nie rokują?
Dałam sobie kwartał. Pomyślałam, że jeżeli przez kwartał ktoś się do mnie nie odezwie, nie napisze to znaczy, że ta relacja utrzymywana przy żuciu a nawet reanimowana była tylko przeze mnie. Dla wyjaśnienia SM wówczas nie były na takim poziomie jak teraz i tak powszechne, więc kontakty ograniczały się bardziej do telefonów.
I cóż osoby, którym zależało – zadzwoniły, napisały. Czasem krótkie co słychać a czasem zwyczajne – co się nie odzywasz?
Pozostałe milczą do dzisiaj i ja również milczę. Bo nie chcę walczyć o relacje, które nie istnieją lub są powierzchowne, nie warto biegać za ludźmi, którzy nie mają chwili na telefon czy sms do nas, a jak dzwonisz zawsze słyszysz – hm, właśnie o Tobie myślałam lub popatrz miałam zadzwonić i jakoś mi zeszło. Czy warto oddawać siebie osobom, które nie znajdują 1 minuty, czyli 60 sec. w kwartale, aby napisać?
Czasem odcięcie się od nich powoduje uzdrowienie nas samych – bo znika pytanie – dlaczego znów ja dzwonię, żal i pretensja.
Ściskam Was i życzę tylko takich osób wokoło, które jak milczycie dzwonią a na korytarzu z uśmiechem wołają do nas hello😊
Izabela Solarek



Komentarze